wtorek, 6 grudnia 2011

Pierwsze kroki w życiu zakonnym

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli
i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię Moje.

J 15, 16
Dróg było wiele, tempo wędrówki różne, wiele zmagań …I stało się! Popołudniu 23 września dotarłyśmy do drzwi Zgromadzenia Sióstr Kapucynek NSJ.
W sporym przestraszeniu,
z natłokiem wszelkich emocji
i milionem pytań w głowie po kolei dzwoniłyśmy do drzwi domu sióstr kapucynek. Przyjęcie z jakim się spotkałyśmy ze strony sióstr
i postulantek 2 roku było piękniejsze niż którakolwiek
z nas mogła sobie wymarzyć.
W atmosferze serdeczności i przychylności powoli uchodził z nas stres związany z zamianą decyzji o wstąpieniu w czyn.
Początki, jak to w życiu, do łatwych nie należą. Ale jesteśmy aspirantkami już od dwóch miesięcy i nadal żyjemy:) Co więcej- całkiem dobrze:) Pan Bóg zapraszając do życia zakonnego obficie udziela swej łaski tym, którzy zechcą na to zaproszenie odpowiedzieć , przekonujemy się o tym na każdym kroku.
Nasze dni, choć z pozoru podobne do siebie , są bardzo różnorodne i tak bogate
w wydarzenia, że nie raz nie nadążamy za wszystkim co Pan Bóg nam serwuje:)
Dzień toczy się w rytmie wyznaczonym przez Liturgię Godzin, codziennie uczestniczymy
w Mszy Świętej, medytujemy Słowo Boże, adorujemy Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Zdobywamy też szlify na różnych polach wiedzy i umiejętności: nauka włoskiego, wykłady z franciszkanizmu , studium na Instytucie Wyższej Kultury Religijnej na KUL, spotkania i rozmowy formacyjne z naszą mistrzynią postulatu. Nie obce są nam także praktyki w zakresie gotowania, pieczenia chleba, wszelkie prace w domu o ogrodzie itd. itp.
Tym co nas łączy jest przede wszystkim miłość do Chrystusa , któremu chcemy oddać całe życie. Przed nami długa droga, czas dalszego rozeznawania powołania. Prosimy
o modlitwę, abyśmy miały serca otwarte na głos Chrystusa i były wierne Jego Słowu.

piątek, 14 października 2011

Pielgrzymka do Wąwolnicy

3 września, świętym zwyczajem, udałyśmy się na pielgrzymkę do Wąwolnicy, do tronu Matki Bożej Kębelskiej.
W początkach owego miesiąca przypada rocznica koronacji świętej figury, a także obchody archidiecezjalnych dożynek.

Wędrówkę rozpoczęłyśmy od uczestnictwa w mszy świętej,
w kościele na Poczekajce, zakończonej specjalnym błogosławieństwem pielgrzymów. Następnie,
pod przewodnictwem o. Andrzeja Romanowskiego wyruszyłyśmy w drogę. Nasza postulancko - nowicjacka ekipa była odpowiedzialna za muzyczną stronę pielgrzymki, dlatego też... nie zabrałyśmy ze sobą gitary. W czasie pierwszego etapu odmawialiśmy Godzinki (które na szczęście śpiewa się acapella), a wkrótce potem odpowiedni sprzęt grający został nam dostarczony.

Około godziny 17 zmęczone, acz szczęśliwe dotarłyśmy na miejsce. Wcześniej zaś, podczas postoju w Nałęczowie, miałyśmy chwilę wytchnienia ugoszczone w domu Pani Basi, za co serdecznie jej dziękujemy. O godzinie 18 miała miejsce uroczysta msza święta pod przewodnictwem Abp Bolesława Pylaka. Wygłoszone przez niego Słowo Boże
wzywało nas do naśladowania Maryi, a także
do odpowiedzialności za losy naszego narodu.

Dziękując Bogu za czas wspólnego pielgrzymowania; za trud i radość, modlitwę i śpiew; oddajemy się pod opiekę Jego Matki. Obyśmy zbliżając się do Niej, wzrastały w miłości
do Niego.

piątek, 30 września 2011

Golgota Młodych

W dniach 24 - 28 sierpnia, miałyśmy okazję uczestniczyć
w "Golgocie Młodych", organizowanej przez Braci Mniejszych Kapucynów, w położonej nad Bugiem malowniczej wsi
Serpelice. Jest to trwające kilka dni spotkanie, w czasie którego poprzez Eucharystie, konferencje, spotkania w grupach, poprzez modlitwę i bycie razem próbujemy zbliżyć się do Boga.

Posługiwałyśmy tam wraz z Siostrami i nowicjuszkami II roku
w dwójnasób: część użyczając swych gardeł na potrzeby scholi, a część animując spotkania w grupach. Trzeba przyznać,
że temat tegorocznej GM był nam bardzo bliski. Brzmiał on: TRANSFORMACJA i choć na pierwszy rzut oka wydaje się być wzięty z filmu science-fiction, to w rzeczywistości odnosi się do życia św. Franciszka
z Asyżu, a także do tego, jak Pan Bóg mu to życie pozmieniał.

I tak dzień po dniu, poznawaliśmy coraz lepiej Biedaczynę z Asyżu. To jaki był, jaki miał dom rodzinny, jakie cechy, marzenia i plany; w jaki sposób Bóg do niego przemówił
i nim pokierował; jak się nawracał. Kierowała nami głównie myśl zawarta w jego testamencie: "To, co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz." W odniesieniu
do tych słów, przyglądałyśmy się nie tylko, życiu Franciszka, ale i własnemu. Uświadamiałyśmy sobie, że transformacja, czyli przemiana, może zajść
(a nawet już zachodzi) w życiu każdego z nas, jeśli tylko pozwolimy Bogu działać
i otworzymy się na wypełnianie Jego woli.

środa, 28 września 2011

Wakacje na walizkach - Część 4

Oaza Nowego Życia I'


Na rekolekcje oazowe zostałyśmy zaproszone przez Braci Mniejszych Kapucynów z prowincji Krakowskiej. Odbywały się one w malowniczej, położonej w górach miejscowości - Przyszowej, pod kierownictwem
br. Piotra Ferfeckiego. Posługiwało na nich aż 2/3 naszego Postulatu, a konkretnie: Postulantka Maria
-jako animatorka muzyczna, a także Moderatorka; Postulantka Ania - jako animatorka grupy.

W rekolekcjach brało udział 28 młodych, zdolnych, radosnych i pełnych zapału uczestników. Ich energia i otwartość niekiedy wprawiały w osłupienie i budziły podziw
wśród członków (czasem trochę przemęczonej) diakonii.

Co się tyczy względów duchowych: z wielką radością możemy przyznać, iż doświadczałyśmy asystencji Ducha Świętego. W czasie wszystkich istotnych wydarzeń, takich jak: Eucharystie, Nabożeństwa, Szkoły Modlitwy i konferencje, istniało w nas przekonanie, że On to za nas prowadzi. Wskazuje,
co mamy mówić, robić, przygotować; podpowiada
w jaki sposób coś uczestnikom przekazać. Także spotkania w grupach były owocne i dynamiczne. Czułyśmy się niczym narzędzia w Bożym ręku.

Co się tyczy względów technicznych: niezliczone opady deszczu, zmuszały nas do organizowania nocnych czuwań, chroniących szkołę przed zalaniem; kontrola z Sanepidu przyszła w odwiedziny w najmniej spodziewanym momencie; zaś pieniądze przeznaczone na produkty żywnościowe, kończyły się zaskakująco szybko. Mimo to, dzięki łasce Bożej
i pomocy okolicznych mieszkańców (za którą im serdecznie dziękujemy) udało nam się bezpiecznie i szczęśliwie dotrwać do końca.

Bogu niech będą dzięki, za ten czas posługi.
Niech Jego prowadzenie stale nam towarzyszy,
abyśmy wraz z uczestnikami mogły wydawać obfite owoce rekolekcji.

p. Maria i p. Anna